
British Museum · Bloomsbury
Dwa tysiące lat koreańskiej kreatywności w rzeźbie, malarstwie i sztuce dekoracyjnej, od około 300 roku p.n.e. do współczesności – najobszerniejszy przegląd tej sztuki w Europie od 40 lat.
Pod koniec wystawy wiszą dwa niewielkie obrazy Lee Jung-seopa, którego od rodziny odcięła wojna koreańska. Na jednym artysta płynie do domu, do żony i dzieci. Drugi, wydrapany na folii z paczki papierosów, przedstawia jeńców zakutych w łańcuchy.
Wystawa zajmuje okrągłą galerię nad Reading Room. Przez jej środek biegnie rząd jasno oświetlonych gablot – od grzechotek z epoki żelaza po dzieła współczesne. W ciemniejszych salach bocznych można przyjrzeć się buddyjskim sutrom, celadonowi i innym tematom z bliska, a w tle słychać śpiew ptaków, szum wiatru i dźwięk świątynnego dzwonu. Niemal wszystkie eksponaty pochodzą z kolekcji zmarłego prezesa Samsunga Lee Kun-hee, która znajduje się dziś w koreańskich muzeach narodowych.
Krytycy różnie ocenili zakończenie wystawy. „The Standard” uznał, że nowoczesne sale wieńczą ją mocnym akcentem. „The Guardian” stwierdził, że gwałtowne przejście do XX wieku przerwało nastrój, a „The Telegraph” nazwał całość „sumienną”. Wszystkim trzem najbardziej spodobały się starsze dzieła. Po zwiedzaniu wsiądź do pociągu do New Malden, londyńskiej dzielnicy koreańskiej, i zakończ dwa tysiące lat historii przy bibimbapie.
Przejaśnienie po deszczu na górze Inwang
Wykonany tuszem w 1751 roku zwój Jeong Seona ma ponad metr szerokości. „The Guardian” uznał go za najlepszą odpowiedź wystawy na koreański krajobraz.
Księżycowy dzban
Biały porcelanowy dzban z XVIII wieku, ulepiony z dwóch mis połączonych w połowie. Wciąż widać na nim wgłębioną, nieco krzywą spoinę.
Pozłacane brązowe buty grobowe
Pochodzą z królestwa Silla. Leżą niedaleko masywnych złotych kolczyków. Krytyk „The Standard” uznał, że przypominają kapcie Gucci.
Sutra królowej Inmok
Buddyjski tekst z 1621 roku, który owdowiała królowa przepisała ręcznie, gdy po zabiciu jej syna zamknięto ją w odosobnionym pałacu.
Autoportret Do Ho Suha
Ostatnie dzieło na wystawie: nad artystą unosi się tradycyjny koreański dom, a zwisające z niego nici układają się w jego ciało.
Jeśli chcesz zgłębić jedną epokę: zdaniem „The Telegraph” dwa tysiące lat to za dużo jak na jedną galerię.
Dzieci i młodzież do 16. roku życia zwiedzają bezpłatnie z dorosłym, który kupił bilet.